Sentymentalnie o Barcelonie

Hiszpania
Na ten wyjazd czekałam naprawdę długo. Im mniej dni pozostawało, tym większą czułam  radość. Nie mogłam się doczekać tak bardzo, że ostatnie dwa tygodnie przez wylotem to był istny dramat. Codzienne obowiązki przeplatały się z myślami pod tytułem: „Obym tego nie zapomniała zabrać”. W końcu nastał TEN dzień. Lecimy! Za kilka godzin znajdę się w mojej ulubionej części Europy. Dobrze być tutaj znowu. Barcelono witaj!
 

Nie chciałam, aby ten wypad był taki jak dla większości osób. Bieganie od atrakcji do atrakcji nie było szczytem moich marzeń. Pragnęłam poznać Barcelonę taką jak jest naprawdę. Uroczą, piękną, klimatyczną. Zatracić się w uliczkach Barri Gotic, napawać się widokami ze wzgórza Tibidabo czy zrozumieć co miał w głowie Gaudi projektując choćby Park Guell. Wszystko to chciałam odkryć wszystkimi zmysłami. Na chwilę zatrzymać się i próbować dostrzec to co najpiękniejsze. Cieszyć się chwilą. Nie przejmować się czasem. Uciekać od tłumów, wybierając inną drogę, niekiedy lepszą.

 

 
 

 

 
Barcelona to nie tylko multum atrakcji. W Barcelonie toczy się normalne życie, o czym zdaje się czasem zapomnieć. Wystarczyło odejść kilka uliczek od Sagrady i nagle widzimy zupełnie inny świat. Katalończycy rozpoczynający kolejny zwyczajny majowy dzień. Jedni spieszą do pracy, inni obserwują rzeczywistość sprzed swoich mieszkań. Czy to nie jest piękne?
 
W jakimkolwiek mieście dotychczas byłam, nigdy nie czułam się obco. Zawsze staram się poszukać odpowiedzi na pytanie: Jak się tutaj żyje na co dzień? W Barcelonie najlepszą ku temu okazją było metro. Najszybszy środek lokomocji, zdecydowanie najczęściej używany przez turystów. To tutaj spotykają się codzienne życie z turystycznym ruchem. Pomimo wszystko dla mieszkańców Barcelona to ich centrum aktywności życiowej, tak jak dla mnie Poznań, a dla innych Wrocław czy Ciechocinek. Ludzie zmuszeni są normalnie funkcjonować wśród wszechobecnych turystów. 
 

 

Zostawiłam w Barcelonie cząstkę siebie. Choć z drugiej strony nie chciałabym tam zamieszkać na stałe. Nie wiem dlaczego, lecz zdecydowanie wolę pojechać trzeci i czwarty raz. Może to dlatego, abym nie zmieniła swojego nastawienia? Na to pytanie odpowiedzi nie znam. Wiem, że do Barcelony wrócę. Zapewne odkryję wiele nowych miejsc, choć mam poczucie, iż byłam wszędzie. Barcelona ma o wiele więcej do zaoferowania niż piszą w przewodnikach. Tego jestem pewna najbardziej na świecie!
 

 

 
¡Hasta luego Barcelona! 

1 thought on “Sentymentalnie o Barcelonie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *