Pani Licencjat. Pora by dorosnąć?

Studia
Dwa tygodnie temu obchodziłam 22 urodziny. Nie w jakiś szczególny sposób, gdyż dla mnie jest to dzień niczym nie różniący się od innych. Data urodzin pojawia się w kalendarzu każdego z nas, bo każdy się kiedyś urodził. Nie czuję konieczności świętowania, że staję się starsza fizycznie, niekoniecznie mentalnie. Z tym mogą być pewne problemy. W dalszym ciągu moja mentalność oscyluje w granicach 18 roku życia. Co więcej! Wyznaję wartości odmienne od innych osób w podobnym wieku. Poza tym co jest fajnego w tym, że osoby składają ci życzenia w większości bo wypada. Nie, to nie moja bajka.

Urodziny urodzinami, ale jest jeszcze obrona. Trzy lata, najlepsze w moim życiu, minęły w mgnieniu oka. Teraz nagle mam stanąć przed Szanowną Komisją i wykazywać się ponadprzeciętną wiedzą zdobytą podczas ostatnich miesięcy, by móc ogłosić światu, że mam wykształcenie wyższe. Kiedy to się stało? Kiedy minął ten czas? I tak, 12 lipca 2017 roku, zdałam egzamin dyplomowy, uzyskując tytuł naukowy licencjata. Radość nie tylko na twarzy, ale i w sercu, że dotrwałam do momentu, o którym jeszcze trzy lata temu bym nie pomyślała. W zasadzie obrona to całkiem przyjemna sprawa! Szkoda, że tak nie sądziłam tuż przed nią. Panika, lament, histeria, że nic nie umiem i kilka solidnych kubków melisy. Tak dokładnie wyglądał backstage całego zamieszania.

Skoro zdobyłam wykształcenie wyższe to chyba znak, że w moje życie wkradła się dorosłość. Co to tak naprawdę oznacza? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie, nie jest jednoznaczne. Przynajmniej nie dla mnie.

My młodzi ludzie, wkraczający w sidła dorosłości, nie mamy wcale drogi usłanej różami. Piszę o tym z pełną świadomością moich słów. Studia wyższe posiada niemal każdy. Wydaje mi się, że istotą jest czy potrafimy zdobytą wiedzę odpowiednio wykorzystać w codzienności.  Dyplom to jedno, odnalezienie się na rynku pracy drugie, wzięcie odpowiedzialności za samego siebie trzecie, a nieutracenie radości z życia czwarte. Idealnie byłoby połączyć wszystko razem i znaleźć balans pomiędzy każdym wymienionym aspektem.

Czy mając 22 lata i dyplom w ręku potrafię powiedzieć, że jestem dorosła? Naprawdę wiele mi brakuje do tego stanu. Potrafię nie umrzeć z głodu, nie będąc MasterChefem, jednak w wielu kwestiach mogę powiedzieć o sobie „nieporadna”. Pomimo wszystko lubię swoje życie i czerpię z niego tyle, ile mogę. Młodość przemija, wspomnienia nigdy. Moja mama zwykła mówić, że na wszystko w życiu jest pora. Skrycie staram się w to wierzyć.

A Ty potrafisz powiedzieć o sobie, że jesteś dorosły?


PS. Powyższe zdjęcie nie oddaje powagi sytuacji, ale uwielbiam je!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *