¡Adiós 2017! / Podsumowanie roku

Pozostałe

Kolejny rok, czyli dwanaście miesięcy i 365 dni, dobiega końca. Trudno jest uwierzyć, że lada moment będziemy wznosić toasty za 2018 rok! Doskonale pamiętam, jak publikowałam podsumowanie 2016 roku (klik), a teraz przed Wami pojawia się najnowsze zestawienie.

Jaki był dla mnie ten rok? Stosunkowo udany. Największym osiągnięciem było zdobycie przeze mnie wykształcenia wyższego. Spełniłam tym samym swoje marzenie, aby stać się absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. W aspekcie pracy zawodowej również nie mam powodów do narzekań. Zdecydowanie pogłębiłam swoją wiedzę i utwierdziłam się w przekonaniu, że to właśnie w tej profesji jest moje miejsce. 

Podróżniczo było dość skromnie, ale nie monotonnie. Po 15 latach ponownie odwiedziłam Barcelonę, gdzie spędziłam kilka cudownych dni, skupiając się na eksplorowaniu jej urokliwych zakątków. (Post o Barcelonie: KLIK)

Korzystając z okazji, wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Saragossy, miasta położonego zaledwie 300 kilometrów od Barcelony. To tutaj widać jak dwie sąsiadujące ze sobą regiony mogą się różnić niemal wszystkim. (Więcej zdjęć znajdziecie TUTAJ)

 W lipcu cieszyłam swoją duszę zapachem morskiej bryzy w Orłowie oraz starałam się wsłuchać w rytm, jakim żyje Berlin i Berlińczycy. 

Pod względem czytelniczym to również był dobry rok. Pisanie pracy licencjackiej zajmowało mi zdecydowanie zbyt wiele czasu, aby móc w pełni skupić się na czytaniu książek, innych niż naukowe. Pomimo że nie udało mi się przekroczyć zeszłorocznej liczby, moją kolekcję zasiliło wiele pozycji, które miały w sobie szczególną wartość. Gdybym miała wskazać moje top 3 przeczytanych książek, byłyby to:
 
Słowik Kristin Hannah
Samotność Portugalczyka Izy Klementowskiej
Lokatorka JB Delaney

Czego nauczył mnie ten rok?

 
Odrobiłam jedną z większych lekcji pokory. Czasami warto oddać ster życiu, by wskazało, co jest dla nas dobre, a co złe. Poznałam wiele wspaniałych osób, które stały się mnie ogromnym wsparciem i nauczycielami. W tych najgorszych momentach doceniłam, jak ważna jest rodzina. Nie zawsze otrzymujemy dokładnie to, co oczekiwaliśmy, lecz czasami, aby było dobrze, najpierw musi być naprawdę źle.
Pasito a pasito… DESPACITO!
 
Dla jednych klasyczny przykład kiczu i tandety, dla mnie zdecydowanie piosenka tego roku. Moje pierwsze muzyczne skojarzenie z 2017 rokiem to właśnie TO. Każdy z nas chociaż raz bujał się w jej rytm. Swoją drogą ta niepozorna piosenka stała się światowym numerem jeden całkowicie przypadkowo. I nie chciałabym zostać posądzona o bycie muzycznym ignorantem, w mijającym roku odkryłam wiele interesujących zespołów, a także wiele nowych piosenek, które towarzyszyły mi na co dzień. 😉
A jaki dla Was był ten rok?

 Życzę Wam pomyślności w nadchodzącym 2018 roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *