Pewnego razu w Sevilli!

Hiszpania

Perspektywa spędzenia kilku dni w Hiszpanii budzi we mnie chęć wyruszenia w drogę choćby zaraz. Obecność na wykładach ma wiele zalet. Można robić notatki lub szukać tanich lotniczych okazji. 

Dokładnie pamiętam ten sobotni listopadowy poranek, gdy dostrzegłam bilety do Sevilli w dwie strony za niespełna 250 zł. Miałam wiele wątpliwości: począwszy od aspektów finansowych (nie ukrywajmy, że Święta były tuż tuż) aż po kwestie organizacji kilku dni wolnych w pracy. Jednak nie zastanawiałam się długo. Wiedziałam, że potrzebuję tego wyjazdu najbardziej na świecie. I tak zaczęłam przygotowania do najbardziej szalonej, a zarazem fascynującej przygody. Kto by pomyślał, że pierwsze dni stycznia spędzę w pięknej Sevilli?

 Na liście moich priorytetów to andaluzyjskie miasto nigdy nie zajmowało priorytetowej pozycji. Wiedziałam jednak, że i tak mi się spodoba. Trzy dni spędzone na miejscu to intensywny czas odkrywania pięknej architektury, historii oraz poznawania ludzi i co najważniejsze próby stosowania języka w naturalnym środowisku. 

Sevilla kojarzy się przede wszystkim z Placem Hiszpańskim. Dla mnie była to miłość od pierwszego spojrzenia! Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś równie pięknego. Miejsce magiczne o każdej porze dnia i pogodzie. Skoro mamy styczeń to pogoda lubi być kapryśna. W słońcu, przy zachmurzeniu czy o zachodzie słońca wygląda równie pięknie. 

  Odkrywając Sevillę, nie należy zapomnieć o ścisłym centrum: katedrze, Giraldzie, pałacu Alcazar, a nawet o Głównym Archiwum Indii. Katedra robi imponujące wrażenie w środku, jak i na zewnątrz. To tutaj znajdziemy grobowiec Krzysztofa Kolumba. Nie bez powodu została wpisana na listę UNESCO. Giralda – pozostałość minaretu skąd rozpościera się niesamowity widok na całe miasto. 

Alcazar w Sevilli to imponujących rozmiarów teren obejmujący pałac, jak i przylegające patia i ogrody. Przyciąga tłumy turystów – jest jedną z głównych atrakcji miasta. Chcąc w pełni poczuć klimat i urok tego miejsca należałoby spędzić tutaj cały dzień, przemierzając niezliczoną ilość alejek i ogrodów. 

 Warto skorzystać z okazji i odwiedzić Plaza de Toros, czyli arenę walk byków. W cenę biletu wliczona jest wizyta w muzeum oraz główna atrakcja: wejście na samą arenę. Naprawdę jest to niesamowite doświadczenie, gdy na własne oczy widzimy miejsce, które odgrywa tak kluczową kulturowo rolę dla samych Hiszpanów. 

Będąc w Sevilli i nie przechadzać się wąskimi, aczkolwiek fascynującymi uliczkami, to niczym być nad morzem i nie zobaczyć morza. Niejednokrotnie zdarzało mi się zgubić, skręcić nie tam gdzie powinnam, ale jednocześnie widziałam naprawdę ciekawe budynki. Zamieszkać w jednym z nich to świetna sprawa!

Na koniec nacieszyłam oczy widokiem panoramy miasta z Metropol Parasol – największej drewnianej budowli na świecie.
Sevilla w kilku słowach? Piękna, cudowna, fascynująca i inspirująca! Nawet zimą, choć latem pomimo gorących temperatur musi wydawać się jeszcze piękniejsza. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *